Relacje

Bez Kawhi'ego, bez problemu

26 październik 2017r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Bez Kawhi'ego, bez problemu

Tak dobrego startu sezonu w wykonaniu Spurs chyba nikt się nie spodziewał. Ostrogi wygrywając na Florydzie z Miami Heat 117:100 szczycą się bilansem 4:0 i nie zamierzają zwolnić tempa.

Miami Heat nie byli faworytami tego spotkania - w składzie popularnych Żarów zabrakło kapitalnego obrońcy Hassana Whiteside'a, który pauzował trzecie spotkanie z rzędu z powodu kontuzji kolana. Oprócz tego strzelec Josh Richardson miał bardzo słaby dzień - trafił zaledwie 1/8 z gry, w tym pudłując wszystkie swoje rzuty za trzy. Warto podkreślić, że trener Heat Eric Spoelstra wystawił w pierwszej piątce rookiesa Bam Adebayo, co wywołało niemałe owacje w hali miasta Dextera - Bam jest, po Mario Chalmersie i Michaelu Beasley'u w 2008 r., pierwszoroczniakiem, który dostał taką szansę już po pierwszych czterech spotkaniach Heat.

Miami Heat to zespół, który uwielbia grać swoim niskim ustawieniem, small ball w ich wykonaniu jest morderczy. Zawodnicy z Florydy grają szybką koszykówkę, dobrze prowadzą piłkę, rotują ustawieniami. Tak było również w meczu przeciwko Spurs, którzy mieli całkiem spore problemy, by się temu skutecznie przeciwstawić w zasadzie do połowy trzeciej kwarty. 

Po trójce Gorana Dragića wynik meczu znów oscylował wokół remisu - 61:60 dla Ostróg. Zapowiadał się długi wieczór. Jednak Gregg Popovich postanowił pokonać Heat ich własną bronią. Wystawił do gry niski skład z Rudy Gay'em na środku, Manu, Greenem, Brandonem Paulem i Patty Millsem. Ku mojej uciesze ten line up dał radę nietylko przeciwstawić się Miami Heat, ale także zadać ostateczny cios gospodarzom z Florydy. Chłopaki zdołali dać Ostrogom w miarę bezpieczną przewagę +15 punktów i mogliśmy cieszyć się że zwycięstwa.

Rudy Gay był kapitalny - po raz pierwszy w barwach Spurs rzucił więcej niż 20 punktów (w sumie 22). Torturował Heat, wjeżdżał pod kosz, rzucał z połdystansu, był aktywny i głodny gry. 

Dejounte Murray po pierwszych wspaniałych spotkaniach zaliczył mały dołek. Wyraźnie gra przeciwko niskimi Heat mu nie służyła, co przełożyło się na jego niską skuteczność i praktycznie niewielką przydatność w tym meczu. 

LaMarcus. Jestem pod wielkim wrażeniem jego gry. Porównuję jego postawę z zeszłoroczną i póki co widzę wielką poprawę. Tak jak pisałem po meczu z Raptors, LMA ma większą energię, wydaje się być tym "starym, dobrym LaMarcusem" z czasów w Blazers. Chłopak skacze, nabiera przeciwników na zwody marnując rzut za trzy, wchodzi pod kosz bez strachu w oczach, jest pewny siebie. W meczu z Heat rzucił 31 punktów. Tak dalej!

Pau Gasol po raz kolejny nie może znaleźć swojej formy w Spurs, jest zagubiony i wyraźnie sfrustrowany. Ciekawe co na to Pop?

W takich meczach jak Tenczynek Heat przydałby się nasz ex Spurs Jonathon Simmons, któremu daliśmy odejść do Magic. Jego energia, szybkość, wybuchowość byłaby zabójcza dla Heat, jestem tego pewny. W zamian mamy Rudy Gay'a i Brandona Paula. 

Manu znów był młody, ewidentnie poprawił w wakacje swój kozioł, znów nabierał obrońców na eurostep. Nie wyobrażam sobie Spurs bez Manuela. 

Czy wiecie, że Tony Parker trenuje już na pełnym kontakcie? Właśnie został oddelegowany do Austin Spurs, by tam spokojnie dochodzić do siebie. 

Pop nie musi naciskać na powrót Tony'ego, ponieważ Spurs bez niego (oraz bez Kawhi'ego, jak mogłem o nim zapomnieć!) wyglądają na serio bardzo dobrze. Może dlatego, że gramy z nieco słabszymi zespołami?

Następny mecz też na Florydzie. Tym razem jedziemy odwiedzić J-Simmsa w Orlando. Będzie kolejna wygrana?