Relacje

Brak rytmu w ataku i 79 punktów na zakończenie roku w porażce z Pistons

31 grudzień 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Brak rytmu w ataku i 79 punktów na zakończenie roku w porażce z Pistons

Nie patrząc na dużą tabelę, w tej konferencyjnej Spurs mieli szansę zbliżyć się do Houston Rockets na pół meczu, którzy przegrali swój piąty mecz pod rząd bez Chrisa Paula. Walka o jak najwyższy seed i przewagę parkietu aż do finału konferencji powinna przyświecać wszystkim w San Antonio, zwłaszcza, że w wyścigu na razie nie bierze udziału Oklahoma City Thunder. Spurs niemal w pełnym zdrowiu, zamiast zrobić to co powinni, kontynuują bycie niepoważnymi na wyjazdach.

Spurs z poprzedniego roku mieli niemal identyczny bilans meczów rozgrywanych przed własną widownią jak bilansu meczów rozgrywanych na wyjazdach. 31-10 do 30-11. 

Co rok była rozmowa o tym, że Spurs mają szansę nawet z dalszych miejsc w drzewku Playoffów znieść się na wyżyny i pokonać wyżej rozstawioną drużyną właśnie dlatego, że mało jakości tracą na wyjazdach.

O jakości jednak mówić nie można w tym ostatnim w 2017 roku dla San Antonio, jak i kilku już poprzednich jak w tym miesiącu z Utah Jazz, jak z Dallas Mavericks. W każdym z tych meczów Spurs nie pzrekroczyli pułapu 90 punktów. W tym, z Detroit, przeszli samych siebie i nie zdobyli nawet 80..

SAN ANTONIO 79, DETROIT 93

Poza brakiem rezerwowego w mindsecie trenera, Rudy'ego Gaya, startowa piątka Spurs wyglądała porządnie, z Leonardem w piątce. To było nic z tym z czym musiał sobie radzić Stan Van Gundy - bez Reggie Jacksona, Avery Bradley'a, Stanley Johnsona (prawie cały obwód wymieniony) i Jona Leuera. To nie powstrzymało jednak zespołu San Antonio by zagrać słabo, bezbarwnie i przegrać na wyjeździe 79-93.

Pistons prowadzili już od podrzutu piłki i tylko run 16-5 do przerwy zbliżył Spurs by powalczyć przed drugą połową.

13 punktów w pierwszej kwarcie całego zespołu, matko z córką.. Oglądasz i myślisz, że ta piątka Parker, Green, Leonard, Aldridge i Gasol ma tyle gazu w sobie, tyle ataku, który musi 'kliknąć', że doszedłbyś na tym gazie do Finałów NBA. 

Całościowo defensywa Spurs nie wyglądała źle, bo Andre Drummond i ich lider w punktach Tobias Harris wyglądali nieźle ale to nie było powodem porażki. 

Reggie Bullock zdobył 10 punktów w pierwszej kwarcie i zakończył mecz mając najwięcej w zespole 22 punkty, to było też jego najwięcej w karierze. Rookie Luke Kennard to jakiś przekot, w pierwszym meczu z nami miał jedną trójkę w 8 minut i z trzema punktami zakończył mecz. Tutaj, Kennard z uczelni Duke sprawił dużo więcej problemów obronie Spurs, trafiając 4-5 z dystansu, wymuszając faule, długo wyglądało na to, że to on będzie mieć najwięcej w zespole. 9 z 20 punktów Kennarda przyszła w czwartej kwarcie, kiedy to gra Spurs słyszała już ostatni gwizdek na odrabianie - i świetnie ułożona ręka wyboru nr 12 w ostatnim drafcie Detroit przyłożyła się do walnego zwycięstwa.

Pistons mieli swoje problemy, 44.4% z gry. To wystarczyło. Spurs mieli swój standardowy problem - brak rytmu, brak synchronizacji, po kilka razy gubienie krycia w jednej akcji. Leonard miał 18 punktów i 9/9 z linii ale wcale nie wygląda jak stary Leonard, LaMarcus Aldridge męczył się za kazdym razem gdy walczył o pozycję z Anthony Tolliverem (good job kolego) a szarpał rzuty Bryn Forbes (10 punktów) oddając aż 12 rzutów.

Spurs mają w nowym roku standardowo Rodeo Road Trip, w którym 10 z 14 meczów w miesiącu będzie wyjazdowych. Trzeba usiąść wspólnie i rozwiązać problemy w grze poza swoją halą jeśli chcą mieć szansę złapać Rockets albo Warriors. Nie wygląda to obiecująco.

Życzę wszystkim na nowy rok wszystkiego dobrego, bądźcie zdrowi i bezpieczni, podejmujcie dobre decyzje. 

Do zobaczenia w 2018!