Relacje

Defensywna prezencja nie pomogła wygrać w Toronto

20 styczeń 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Defensywna prezencja nie pomogła wygrać w Toronto

Obwód Spurs jest krótki, brakuje nie raz mu talentu w ofensywie, graczy, którzy sami potrafią wykreować sobie rzut ale i takich, którzy wzrostem przebiją mur. Bez Rudy'ego Gay'a, bez Manu Ginobiliego, bez oczywiście Kawhi Leonarda Spurs mieli nawet problem na rozegraniu więc nie mogli pójść na wymianę ciosów z Toronto. Nie brakło dużo ale po raz kolejny brakło wystarczająco by przegrać.

SAN ANTONIO 83, TORONTO 86

Robi się to zasadą. Nie ważne kto jest naszym rywalem gdy rozgrywamy mecz poza domem, to może być Houston Rockets ale także przeciwnik rzędu Atlanty Hawks, Spurs przegrywają. Brakuje argumentów.

Czułem, że dzisiejszy mecz to niemal nieunikniona porażka z Toronto Raptors, którzy mają trzeci najlepszy bilans w lidze (31-13) i bardzo dobrze czują się w domu (2 miejsce w lidze. Ekipa Gregga Popovicha, narzuciła nieco walki, nieco defensywnej twardości ale raz jeszcze przegrała poza AT&T Center.

Starterzy zaczęli wystarczająco dobrze, by zacząć mecz serią punktową 16-8, ale wszystko zacięło się i do pierwszej kwarty było to już tylko 18-17. Pierwszym obrońcą z ławki był dziś Dejounte Murray, brakowało tam skrzydłowych z krwi i kości więc ofensywa dziś przegrała z defensywą. 

Zatrzymanie Raptors wychodziło całkiem dobrze. W całym meczu zatrzymani gospodarze byli na poniżej <40% skuteczności. Lowry (24 punkty) i DeRozan (21) zagrali mecze, do których kibice są przyzwyczajeni ale całościowo, byli trzymani pod kontrolą. 

Super niski skład Parker, Mills, Forbes wyszedł na drugą kwartę i po 9 punktach tego drugiego wszystko znów się zapadło. 

16 niecelnych rzutów pod rząd osiem minut drugiej i trzeciej kwarty.

To zamieniło remisowy wynik meczu po 35 na 50-37 prowadzenie w trzeciej części.

Raptors prowadzili w swoim najlepszym momencie różnicą 14 punktów zanim znów Spurs znaleźli trochę agresji. Znaleźli ją oczywiście zaczynając od LaMarcusa Aldridge'a. Tylko każdy kto oglądał ten mecz zobaczy, że jego 6-25 z gry to nie jest jego wina.

Bang bang bang, poobijany z każdej strony Aldridge, podwajany, potrajany, nie miał na obwodzie rzucających seriami za trzy. Gra nie była rozciągana. Mills w meczu próbował, ale trafił tylko jedną trójkę - oddał 9 prób. Miał jedną długą dwójkę. Bertans drugi mecz pod rząd jest bez celnej trójki. Danny Green chciał agresywnie grać do kosza ale z mizernym skutkiem.

Zatem raz jeszcze, Aldridge walczył na ofensywne desce i dobijał te kwadratowe rzuty reszty graczy. Przed ostatnią kwartą zbliżyliśmy się na -3, 60-63.

Spurs jednak za każdym razem gdy mieli szansę doprowadzić do remisu albo przejąć prowadzenie nie robili tego a Raptors odpowiadali i przechodzili do znów 5cio punktowego prowadzenia.

W końcu, Raptors powiększyli swoje prowadzenie do dziewięciu punktów i to wyglądało już na nie do odratowania.

PS Aldridge 0 strat w meczu. Jeśli nie zjawi się w meczu gwiazd stwierdzam, że ta liga ssie.

DeJounte Murray mógłby się uczy od DeRozana jego modelu gry. Mają panowie podobną sylwetkę, DeRozan nie jest wielkim zagrożeniem z dystansu na przestrzeni swojej gry w NBA. Świetny mid-range game i dobrze wie jak używać swojego wzrostu jako przewagę. 

Miłej soboty.