Relacje

DeMar DeRozan popsuł powrót Kawhi'ego do Alamo City

4 styczeń 2019r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

DeMar DeRozan popsuł powrót Kawhi'ego do Alamo City

Kawhi Leonard został wybuczany, zaś Danny Green przyjęty owacją. Spurs rozbili Raptors 125:107 odnosząc najważniejsze zwycięstwo w tym sezonie. DeMar DeRozan zanotował triple double przeciwko drużynie, która go "zdradziła". Takie cuda.

Danny Green przed meczem powiedział, że liczy na dobre przyjęcie swojej osoby przez kibiców w Alamo City, zaś przewiduje zupełnie inny scenariusz dla Kawhi'ego. Tak też się stało. Po 90 sekundowym filmiku, w którym Spurs pokazali jak ci dwaj panowie wspaniale reprezentowali barwy Srebrno-Czarnych spiker wyczytywał kolejnych graczy Raptors. Green dostał załużone brawa, zaś Leo został wybuczany. 

Pozwolę sobie wrzucić swoje pięć groszy do tej puszki pandory. Rozumiem alergiczną reakcję na Leonarda w Alamo City, jednak musimy oddać mu szacunek za to, co zrobił dla Spurs przez jego ostatnie lata (no może poza ostatnim sezonem). Zasług jego nie muszę literalnie wypisywać - wystarczy jedno - że był częścią mistrzowskiego teamu z 2014 roku i że w dużej mierze był odpowiedzialny za obronę samozwańczego Najlepszego Gracza w Historii NBA - LeBrona Jamesa. 

Okrzyki w stylu "zdrajca" było po prostu nie na miejscu, moim skromnym zdaniem. Wiem jak ta historia się skończyła, czułem wówczas niesmak, jednak biorąc pod uwagę tego, co ten chłopak dał Spurs, nie mogę się na to zgodzić. 

Kawhi Leonard rozgrywa świetny sezon w barwach Raptors, jest stawiany w piątce kandydatów na MVP sezonu, jednak gros ekspertów uważa, że Torono to tylko "jednoroczna" przygoda, że jego docelowym miejscem jest LA, LA Clippers, precyzując. 

Nie wiem jak Wy, ale ja życzę Leonardowi jak najlepiej. Niech znajdzie w końcu swoje miejsce w lidze, na świecie. Szkoda, że nie w San Antonio.

Co do meczu, to jedno jest pewne - Spurs zagrali REWELACYJNIE po obu stronach parkietu. Potrzebowaliśmy tej wygranej, wygranej z, moim zdaniem, najlepszą drużyną Wschodu i pewnym kandudatem do finałów. 

Spurs podnieśli swoją grę na wyższy poziom - nie tracili dużo piłek (12 strat), dużo podawali (bodajże 29 asyst), zadbali o to, by Raptors zbyt często nie lądowali na linii rzutów wolnych, trafiali trójki i nie przesadzali z ilością oddanych rzutów zza łuku, wykorzystali świetny dzień DeMara i dobrą dyspozycję Aldridge'a. 

DeMar, spodziewałem się tego, był dziś najlepszym graczem na parkiecie. Był wszędzie, był spełnieniem naszych marzeń po wymianie z Raptors. Zrobił triple double, lecz to nic. Ten chłopak wjeżdżał pod kosz z taką pewnością siebie, jaką nie widziałem dawno u graczy Spurs. 

Chciałbym również podkreślić wielki wkład w wygraną Ostróg Derricka White'a, którego gra imponuje. Jest coraz lepszym obroncą plus robi wielkie postępy w ataku. Cementuje swoją pozycję w wyjściowej piątce Spurs. 

Co ciekawe, po słabym starcie sezonu, Spurs lecą na najwyższym biegu, ich gra jest dynamiczna, otrzęśliśmy się z rdzy, niepewności siebie, nauczyliśmy się ze sobą grać, nie jesteśmy już takimi skostniałymi zombiakami. Zaczynają się z nami liczyć (znowu).

Wracając do meczu, to był klasyczny pogrom. Spurs rozjechali Raps w pierwszej kwarcie i nigdy już nie odpuścili. Dodam, że Toronto tylko raz prowadziło w tym spotkaniu, kiedy Leo wszedł pod kosz w pierwszej akcji meczu i zrobił "and one" na Derricku White. 

Zachęcam do obejrzenia tego meczu - człowiek się od razu lepiej czuje w ten zimny styczniowy dzień.

Pod koniec lutego gramy z Raptors w Kanadzie. Ciekawe jak przyjmą tamtejsi kibice DeMar DeRozana.

Statystyki TUTAJ

Trochę highlightów poniżej:

Tu kibice Spurs witają Leonarda (od 2 minuty):

Tu zaś, bodajże najważniejszy moment meczu, w którym Pop zbija piątkę z Kawhi Leonardem: