Relacje

Kim są i gdzie są tegoroczni San Antonio Spurs?

6 listopad 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Kim są i gdzie są tegoroczni San Antonio Spurs?

Gregg Popovich zaskakująco długo musiał poczekać na zwycięstwo nr 1156, które dało mu już szóste miejsce w całej historii NBA pod względem ilości zwycięstw trenerów. Dłużej niż zwykle, bo po czterech meczach, kiedy Spurs zaprezentowali się w castingu zwanym NBA całkiem nieźle, że mogą funkcjonować bez Kawhi Leonarda w kolejnych meczach byli mocno niewyraźni tracąc tą pewność siebie a zarazem nasze przekonanie.

Gratulacje trenerze! Z niedzielnym zwycięstwem nad Suns Gregg przeskoczył samego Zena Mastera, Phila Jacksona z którym w ciągu swoich lat pracy mierzył się z nim wielokrotnie, oraz docenić należy fakt, że wszystkie zwycięstwa osiągnięte przez Popovicha zostały zdobyte z jednym zespołem. Nikt z wyższych miejsc (George Karl, Pat Riley, Jerry Sloan, Lenny Wilkens czy Don Nelson) nie może się tym pochwalić.

Tego będzie więcej, ale już teraz świetna robota.

Bo ekipa San Antonio Spurs lepsza będzie. Po rozpoczęciu sezonu 4-0 przyszły kolejne cztery z porażkami i Spurs mieli swoje problemy w dwóch ostatnich meczach, z Bobcats i teraz z Suns.

CHARLOTTE 101, SAN ANTONIO 108

SUNS 95, SAN ANTONIO 112

Z Bobcats w całej ciagłości meczu można było się obawiać momentu, w którym Malik Monk czy Kemba Walker odskoczą swoimi trójkami, jak już w tym sezonie potrafili, ale mecz zamknął trzema trójkami Patty Mills w ostatniej kwarcie.

I kiedy Spurs grali z Suns, do przerwy przegrywali pięcioma oczkami a w trzeciej odsłonie to znów celne trójki Patty'ego Millsa pozwoliły zebrać dwucyfrowe prowadzenie, a w pewnych momentach już ponad +25 w różnicy.

Mills, który podpisał przedłużenie większe tego lata niż nieobecny już Jonathon Simmons, gra w piątce od trzech spotkań i szuka swojego rytmu w ofensywie. Małe kroki Patty, ale wygląda to nieco lepiej. Cztery trójki w piątek, trzy w niedzielę i tego będzie trzeba więcej, bo shooting San Antonio, właściwie co roku topowy w tym roku będzie tego potrzebował. Oddajemy mało trójek a do tego to ledwie 34.4% skuteczności w tym elemencie i to 20 miejsce w całej NBA. 

Z Australijczykiem też jest taki problem, że żaden z niego first-pass ani gracz o wizji jak Tony Parker. W meczu koszykówki z Bobcats Pau Gasol miał 7 asyst, Mills cztery. 

Problem z wysoko stojącym zawodnikiem z piłką jest wolny powrót do obrony, a granie niskim składem to ryzyko wyciągnięcia go przez rywali i atakowanie pomalowanego. I San Antonio od początku sezonu męczą się niemiłosiernie z przestawieniem na taką grę. 

To, że można mieć defensywny rating (liczony na 100 posiadań) gorszy niż 100 traconych punktów i być w TOP5 obron w lidze to jakiś sen dla mnie, ale przyzwyczajaj się Ty i ja. San Antonio Spurs okupują w tej rubryce 12 miejsce tracąc 101.9 punktu. I typ tu jest prosty, że do tej TOP10 a nawet TOP5 dobijemy spokojnie, gdy wróci Kawhi Leonard, którego jednak daty powrotu ocenić nie można.

Bryn Forbes, którego chętnie czasem odesłałbym do Europy (albo G-League co zrobili już w Alamo City), zagrał na 22 punkty z Charlotte i większość tego miał w drugiej połowie. Zaskarbił sobie troche minut na kolejne spotkanie z Suns, zwłaszcza, że w tym drugim odpoczywał Manu Ginobili i jeśli dobijemy do 50 zwycięstw grając zadaniowcami jak Forbes i Brandan Paul (świetny w obronie, w ataku nie ma cwaniactwa na miarę NBA) to golę się na łyso.

Kyle Anderson miał akcję w pojedynku z Suns, w której mógł wybierać:

a) rzut za trzy,

b) rzut za dwa po dwóch krokach w przód,

c) penetrację gdzie stał tylko TJ Warren,

d) w tempo grać kozłem do Gasola na pusty kosz.

Co wybrał? 

Zatrzymanie akcji pozwalając Suns wrócić do obrony.

Kawhi, tęsknimy.

Ale to nie tylko Kawhi Leonard, choć dodanie all around gracza na poziomie TOP3 w NBA doda Ci trochę zwycięstw, nie? To ruch piłki i bycie dyrygentem w meczu Tony Parkera, minuty naszego nowego wysokiego Joffrey'a Lauvergna.

Rudy Gay zdobywa 1.4 asysty per game po 10 meczach w koszule San Antonio.