Relacje

Kto się śmieje ostatni, Thunder?

30 marzec 2018r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Kto się śmieje ostatni, Thunder?

Spurs wygrali z OKC 103:99 w Alamo City. To zwycięstwo przesuwa nas na miejsce nr 4 na Zachodzie plus daje przewagę własnego parkietu w ewentualnej serii właśnie z Thunder. Bang!

LaMarcus Aldridge doznał kontuzji kolana podczas meczu z Wizards i jego występ przeciwko OKC Thunder stanął pod znakiem zapytania. Spurs znów stanęli nad przepaścią i wielu zaczęło spekulować o niepewnej przyszłości zespołu z Alamo City w kontekście udziału w fazie playoffs. Na szczęście dla nas wszystko to okazało się stertą bzdur wyssanych z palca - LaMarcus zagrał przeciwko Thunder, a Spurs wygrali chyba swój pierwszy tzw. „statement game” w sezonie. Trochę późno na to, ale cóż.
Pozwolę sobie przetłumaczyć bez żadnej spinki wypowiedź LMA i jego kolegów z drużyny na temat kontuzji i meczu Spurs vs. OKC.
„Czułem się nieco obolały, jednak porobiłem pewne rzeczy rano na treningu i powiedziałem „dlaczego nie zagrać?” – rzekł LA.
„Ta kontuzja LA i jego możliwa absencja, to tak jakby dać Thunder wygraną w prezencie” – dodał Manu.
Spurs zrobili dziś wszystko to, co powinni byli zrobić, by wygrać z Thunder – bronili cały mecz, mieli u boku swojego lidera i ograniczyli do minimum Russella Westbrooka (jego staty po meczu były „ludzkie” – zaledwie 19 punktów plus bodajże 11 zbiórek).
Mecz był, nie tylko moim zdaniem, brzydki – oba zespoły popełniały wiele strat, były niemiłosierne przestoje w zdobywaniu punktów i w rezultacie niezbyt dobrze się to oglądało. 
Każda wypracowana przewaga Spurs była tak niepewna, tak ulotna, że wynik był w zasadzie cały czas otwarty. Wydaję się, że dwie z rzędu trójki Millsa i Greena na cztery minuty pod koniec meczu były przysłowiowym „sztyletem” w plecy Thunder (wynik 94:87). A może nie? OKC doszło Spurs na jedno oczko, ale ekipa Westbrooka była dziś wybita z rytmu i mało rzeczy im wychodziło. Na szczęście dla nas. 
Myślę, że wielkie brawa należą się Dejounte Murray’owi, który krył Westbrooka. „To jego najlepszy mecz w karierze profesjonalnego koszykarza” – podsumował Pop. Faktycznie, jest coś w tym na rzeczy. DJ był wszędzie na boisku, dwoił się i troił. Nie pozwalał Westbrookowi na przeistoczenie się w maszynę, w robota. Uczynił z niego zwykłego chłopaka umiejącego grać w basket, that’s all. 
LaMarcus był gwiazdą. Zdobył 25 punktów. Ciekawi mnie jedna rzecz – czy ta kontuzja jest faktycznie tak niegroźna czy LA się naraża. 
Pop zdecydował wypuścić w pierwszej piątce Pau Gasola w zamian za Danny Greena. To był dobry ruch, który miał spowodować odseparowania obrony na LMA (m.in. przez Stevena Adamsa). Niech żyje Pop.
Przed nami ważny mecz z Rockets, którzy są w innej galaktyce. Wygrali 10 meczów z rzędu, lecz wygrana Spus byłaby pięknym prezentem na Wielkanoc. To koniec sezonu, musimy wdepnąć w gaz. Spurs pięcioma!

Trochę highlightów: