Relacje

Powrót i debiut Derricka White'a w roli PG, porażka Spurs w Miami

8 listopad 2018r. dodane przez Paweł Ostrowski

Powrót i debiut Derricka White'a w roli PG, porażka Spurs w Miami

To był dziwny mecz. Choć biorąc pod uwagę, że był to mecz wyjazdowy, może nie było to takie dziwne? Najwięcej w meczu, 22 oddane rzuty, należały w meczu do Millsa, i nie, ten nadal wchodzi z ławki, niemal o triple double otarł się DeRozan notując 18 punktów, 14 zbiórek i 8 asyst, Spurs zatrzymali Heat na ledwie 38% z gry ale i tak przegrali. Odpowiedzią był Hassan Whiteside, ten niezadowolony z roli center, który zdominował pomalowane, przewrócił do góry nogami selekcję rzutową San Antonio i już w pierwszej połowie miał 8 bloków...

SAN ANTONIO 88, MIAMI 95

Spurs grali na pełny etat. Grali, ale nie domagali.

Rzucali niecelnie, podejmowali złe decyzje i wpadli w pułapkę Hassana Whiteside'a, grającego nockę życia. Spurs grają tak dużo jak mogą razem parą DeMar DeRozan i LaMarcus Aldridge, ale kiedy panowie grają na 9-31 z gry argumenty na zwycięstwo się skracają.

San Antonio nie mieli wielu asów w rękawie na ten mecz. To też nie był up-tempo game, bo 95-88 to jak na dzisiejsze rzucanie wynik nudny, ale też obrazuje, że obie drużyny grały na niskim procencie. Spurs byli bez Rudy'ego Gaya i Pau Gasola w tym meczu. Weterani mogliby wnieść kilka hustle plays, zwłaszcza ten pierwszy, a Gasol może poskromiłby nieco Whiteside'a, albo wybił go z rytmu. 

Ale nie mówmy o nieobecnych, bo o nich się nie mówi.

Hassan Whiteside przypomnę, 29 punktów, 20 zbiórek i 9 bloków w mecu grał jakby z misją od Boga by zablokować tak wiele rzutów ile człowiek potrafi. Spurs przechodzili w swojej historii przez tego typu graczy - patrz Serge Ibaka grający dla Thunder - ale niewiele zawodników to pamięta, no może poza Patty Millsem. Spurs atakowali ciągle i ciągle pomalowane, ale nie robili tam niczego innego. Nie próbowali.

Mills był pierwszym eksperymentem trenera Popovicha przeciwko Heat - wmanewrował go do grania w pierwszej piątce, ten trafił szybko 4 rzuty z rzędu i jakoś zatrzymał krwawienie, ten mecz dzięki temu potrwał w emocjach dłużej. Niesiony tym rzucał i rzucał, z ławki jest to świetna broń, ale jego efektywność jak widać spada za każdym razem, gdy drużyna polega na nim. Po tych początkowych czterech celnych rzutach do skompletowania kolejnych czterech potrzebował aż 18 rzutów.

Spurs w pierwszej połowie też raz po raz tracili szanse na poukładanie tempa gry i zebranie większej pewności siebie, posiadanie po posiadaniu pozwalając do drugiej, czasami trzeciej i czwartej szansy Heat. Im dalej w mecz tym byli w tym lepsi, ale ta nieudana dla nich seria odcisnęła piętno na całym meczu.

Po raz pierwszy w sezonie zadebiutował Derrick White, i jeszcze o jego grze nie mam za wiele. Chwilowo. Davis Bertans 4-7 z dystansu, w tym 3 z faulem, chciał być tym hero, którym czasami bywali gracze drugiego unitu, to takie 'spursowe', ale nim nie był.