Relacje

Siła Thunder zbyt duża na Spurs w b2b

10 marzec 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Siła Thunder zbyt duża na Spurs w b2b

Dla Spurs to był trzeci mecz podczas czterech dni i przede wszystkim to był mecz dzień po dniu, w którym zrobili niesamowity comeback. I choć Gregg Popovich miał to w nosie, że jest to cięższy wysiłek (powiedział między kwartami, że przecież płacą im za to) a przecież dzień wcześniej odpoczywali Leonard i Aldridge, nie wystarczyło dziś argumentów by przeciwstawić się bardzo mocnym i naelektryzowanym Grzmotom.

SAN ANTONIO 92, OKLAHOMA CITY 102

To był też pojedynek, na który patrzyłem nieco dokładniejszym okiem. Być może okaże się, że Spurs nie prześcigną Warriors w walce o jedynce na Zachodzie jak i najlepszy bilans w całej NBA (nie popieram pomysłu odpuszczania) tak stąd bardzo bliska droga do trafienia na rywalizację z Thunder już w pierwszej rundzie (obecnie 6 miejsce, bilans identyczny jak Memphis Grizzlies). 

Po czterech porażkach z rzędu Oklahomy i dziewięciu zwycięstwach z rzędu San Antonio a także wraz z powrotem największej gwiazdy Silver&Black za faworyta pojedynku, choć nieznacznego, uważano wciąż zespół Gregga Popovicha.

Mieliśmy zatem pojedynek dwóch z czterech zawodników walczących o tytuł MVP sezonu zasadniczego. Liga lubi, kiedy zdobycze zawodnika przekładają się na zwycięstwa zespołu i odpowiedź Westbrooka w postaci rzuconych 58 punktów (i nadal porażki w meczu) na dominującą postawę Leonarda w meczu z Rockets mogą być niezauważone. Tym bardziej mecz w dniu dzisiejszym miał dać lidze więcej informacji.

W meczu transmitowanym w TNT zobaczyłem kilka rzeczy. 

Po pierwsze nie wiem ile jeszcze musi minąć, ale wydaje się, że Dewayne Dedmon dostał za szybko stałe miejsce w pierwszej piątce. I mimo tego, że nie kończy meczy ani nie gra wielu minut ten pomysł z nowym centrem w składzie upadnie, albo Pop go zaraz odłoży. Dedmon w żadnym z 5 marcowych meczy nie trzymał go dłużej niż 20 minut na parkiecie - dla porównania tylko raz nie osiągnął on takiego pułapu w lutym (na 10 spotkań). Jeżeli Dedmon nie doceni tego miejsca w składzie i będzie się wydawać, że jest dla niego ono przypisane - szybko spadnie z rotacji.

Po drugie - Thunder odrobili swoje zadanie domowe:

- najlepsza drużyna w lidze pod względem ilości zbiórek wygrała w tym elemencie mając 15 zbiórek w ataku, posiadań, których bardzo potrzebowali, mając 48 wywalczonych piłek łącznie (Spurs 40),

- Russell Westbrook zaliczył kolejne triple-double, jego 31wsze w sezonie. Gość jest insane. I nawet jeżeli Spurs kontynuują robić z nim to, co jeszcze robili kiedy w tej drużynie był Kevin Durant (spychanie Westbrooka na 45 stopni do kosza i rzuty z tych pozycji), co wyszło w tym meczu (ledwie 7-21 z gry) to jego energia i jego uzależnienie od koszykówki pcha całą drużynę do przodu. He is insane.

- Rzutowo odciążył Westbrooka jego kompan Victor Oladipo. Nie było wiadomo czy wystąpi - zagrał i był świetnie dysponowany. 20 punktów, 8-14 z gry, celne trójki i wrażenie, że był w wielu miejscach na parkiecie.

- Enes Kanter nadal lubi matchupy ze Spurs. Jego wyczucie piłki przy tablicach jest nieocenione i tercet Adams-Kanter-Gibson będzie czyścił dechy. Każdy z nich ma wzrost, siłę i znów, obrona tureckiego zawodnika nie dała się zaznaczyć. Być może Spurs brakowało tutaj odpoczywających Manu Ginobiliego i Tony Parkera, mistrzów gry pick&roll by wyolbrzymić jego braki po tej części parkietu. Dla przykładu David Lee grał dziś tylko 11 minut.

Kawhi Leonard zszedł z parkietu w trzeciej kwarcie i nie wrócił do meczu. Do czasu kiedy grał, można było mieć nadzieje na kolejny comeback. Trener Popovich powiedział, że Leonard dostał cios w usta lub w podbródek i jeden z trenerów atletycznych zalecił mu nie wracać do meczu.

Jeżeli nic faktycznie mu nie jest, to czekamy na pojedynek z największym rywalem w konferencji, z Golden State Warriors. To będzie dopiero ich drugie starcie w sezonie po tym jak w noc otwarcia Spurs zmiażdżyli ich w Oracle Arena.