Relacje

Siódme zwycięstwo z rzędu, 53 minuty meczu z Timberwolves

5 marzec 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Siódme zwycięstwo z rzędu, 53 minuty meczu z Timberwolves

Spurs nie mają lekkiego życia grając po powrocie z trasy wyjazdowej. W pierwszym meczu - pułapce wygrali jednym punktem dopiero po pięknym rzucie z odejścia Leonarda; w drugim długo zanosiło się na porażkę ale Spurs wydarli zwycięstwo po dogrywce z Pelicans. Dziś w meczu back2back przeciwko Timberwolves spodziewano się pewnych roszad w składzie, do których nie nastąpiło a i tak o zwycięstwo trzeba było czekać znów 53 minuty. Koniec końców, jesteśmy tylko dwa mecze za Golden State Warriors.

Nie jestem pewien czy pamiętam co się działo 20 lat temu w moim życiu, bo miałem wtedy latek cztery ale dokładnie tyle lat temu Spurs ostatni raz nie grali w Playoffach w najlepszej lidze świata. 

Zwycięstwem, nie wymęczonym a męczącym, Spurs zapewnili sobie udział w fazie posezonowej po raz 20 z rzędu, co jest trzecim najdłuższym takim rekordem w całej lidze. Lepsi byli tylko Blazers począwszy od 1984 i National/76ers (22 sezony) począwszy od 1950. Z Leonardem zaklepanym na kolejne dwa sezony i Popovichem, który pewnie będzie prowadzić Spurs do 2020, kolejnej olimpiady, być może będziemy ten rekord mieć już w pojedynkę dla siebie.

Wracając do meczu, to był drugi mecz pod rząd kończony dogrywką. Leonard i Aldridge grali w tych pojedynkach okolo 84 minuty każdy, w 2 dni. To dużo. Ale z kontuzją Kevina Duranta i niewiadomą w Warriors taka jest cena by z nimi powalczyć.

San Antonio wyglądali na tle wypoczętych Timberwolves zardzewiało. Przede wszystkim największe batalie Spurs toczyli w podkoszowym tłoku, gdzie nie tylko przegrywali w początkowej fazie meczu zbiórki ale i punktowanie przychodziło okrutnie ciężko. Koszykówka z lat 90.

Ani pierwsza, ani druga połowa ofensywnie nie należała do tych płynnych i sprawnych. Ale w porównaniu do przegranej pierwszej połowy (43-55) Spurs zaczęli kolektywem mocniej bronić swojego kosza i wolno, bo wolno, byli w stanie wracać do meczu i zmniejszać swoje straty. Tylko dziewięć celnych rzutów w trzeciej i czwartej kwarcie i tylko, 29% z gry.

Grę brał na siebie Kawhi Leonard, znów fenomenalny lecz już mocno przemęczony lider na kolejny, ponad 30 punktowy występ. Nikt z trójki Leonard, Green, Mills nie mógł się wstrzelić na dobre z dystansu. Manu Ginobili dostał wolne.

Dejounte Murray nie.

Sama dogrywka należała już do graczy Ostróg, którzy byli lepsi od Timberwolves 14-7 mając sześć punktów od Leonarda i pięć od Gasola, który zakończył mecz wchodząc z ławki z 17-8-3 i będzie o tym zaraz historia, jeśli Gregg Popovich na dobre zmienił wyjściową piątkę (znów zaczął mecz Dedmon).

Spurs zatem wrócili przegrywając w meczu już -16 i mimo, że gra w żadnej minucue nie porywała - to bardzo dobry znak.

#GOSPURSGO