Relacje

Spurs polegli w Memphis

19 marzec 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Spurs polegli w Memphis

Czy porażka tej nocy kosztowała Spurs pierwsze miejsce w konferencji zachodniej? Warriors mimo swoich problemów wygrali właśnie trzecie spotkanie z rzędu, a Spurs drugie pod rząd kończą z porażką. Wygląda na to, że z drużyną Miśków, nam i tak już dobrze znaną przyjdzie się mierzyć w pierwszej rundzie PO.

SAN ANTONIO 96, MEMPHIS 104

I to może nie być 4-0.

Tony Parker nie wyglądał nadal na 100% ani w zdrowiu, ani w formie (w jakiej formie), ale Gregg Popovich wypuścił go na parkiet, bo nie ma trzeciego obecnie DeJounte Murray'a dostępnego (ani Nico Laprovitolli). 

Kiedy ostatni raz Spurs grali w tej hali zdobyli najmniej w sezonie 74 punkty i znów w takim samym zestawieniu jako Memphis - gospodarz, San Antonio - goście - obrywamy. A problemy zaczęły się już na starcie, kiedy Spurs byli 0-9 w pierwszej kwarcie z dystansu. Idąc dalej, Spurs nie wpadało nic co wygenerowali sobie z otwartych pozycji i nie zmieniał tego żaden, absolutnie żaden zmiennik. 

David Fizdale dobrze kombinuje grającym składem (67-letni Vince Carter też jest ojcem tego sukcesu, tak). Z-Bo przesunął na ławkę, by zapewnić mu więcej miejsca i swobody przy pomalowanym. Kiedyś Randolph grał wraz z młodszym Gasolem i nie byli otoczeni strzelcami, to był ich problem. Teraz w krótkich minutach kiedy grali razem był też na parkiecie Troy Daniels (yep, Troy Daniels rzucił dziś trzy trójki) i takim oto sposobem Z-Bo w 26 minut był +15 z gry, najlepszy stosunek w całym meczu.

Oczywiście ich pick&rolle, zgranie, zasłony od Gasola dla Conley'a i obrona Tony Allena. To wszystko dało zwycięstwo i napędzało atak Grizzlies, którzy taką grą zaraz są na dobrej drodze by znów zanotować się do Playoffów. A obrona Tony Allena wspomniana wyżej to nie żart - zerknij proszę jak Allen odcinał Leonarda w czwartej kwarcie od piłki (szły izolacje dla Leonarda na lewą 45-tkę, nie dorzucił mu tam piłki ani Green ani nie szło przez stojacego na wprost kosza Gasola).

Była taka sekwencja, że jeszcze uwierzyłem. Simmons, Leonard i Bertans trafili po trójce w trzech kolejnych posiadaniach ale nigdy nie zbliżyli się bliżej niż te -3. Parker oddawał kontestowane rzuty, Simmons sfaulował Conley'a przy jego próbie za 3. I ten brat Pau. Wkręcił się w pomalowane na 2+1, które dało prowadzenie gospodarzom +11 na 2.30 przed końcem meczu.

Na dzień dzisiejszy typowałbym jakieś 4-1 w Playoffach w tej parze, ale przed nami jeszcze dwa takie pojedynki w tym sezonie, tym razem oba w AT&T Center i może zmienie jeszcze zmienię swój typ, na niekorzyść.

Dziś gramy w b2b game z Kings.