Relacje

Victor Oladipo game-winnerem wygrywa dla Pacers mecz

30 październik 2017r. dodane przez Paweł Ostrowski

Victor Oladipo game-winnerem wygrywa dla Pacers mecz

W rocznicę debiutu Manu Ginobiliego w NBA dziś miał szansę dzielić piłką w ataku Spurs w najważniejszych minutach meczu. On robił to precyzyjnie, ale Spurs nigdy nie odpowiedzieli na rzut Victora Oladipo nad LA, który okazał się game-winnerem.

SAN ANTONIO 94, INDIANA 97

Patty Mills oddał rzut o tablicę, za jaki mój trener za czasów mojego liceum zawsze mówił "Ostry, wiesz co się robi jedną ręką?", na szczęście wpadło i mieliśmy remis. Na krótko, bo ku uciesze gospodarzy Victor Oladipo trafił celnie za trzy. Tak samo celnie ocalił nas raz jeszcze, tym razem w ataku celną trójką Danny Green.. Pacers cały czas szukali piłką Oladipo, udało się obronić akcję i Spurs mieli ją dokozłować, wyszły z tego punkty po raz kolejny Greena. 

Co zrobi jednak dobrego, zaraz można oddać. I oddał, wyrzucając piłkę w sędziego w kluczowej minucie meczu. 

Pierwszą akcję wybronili, o drugą sędzia walczył dla nich na raty a w trzeciej... znów Oladipo się zadział. Trafił piekielnie trudną trójkę po tym, jak miał wyczyszczoną lewą stronę. Rzucił z odchylenia, z dala od linii za trzy. -1.

I niestety, nie odzyskaliśmy prowadzenia. W akcji rozrysowanej po timeoucie piłka dobrze trafiła do LaMarcusa Aldridge'a a ten w pierwsze tempo, kontestowany rzut przestrzelił. 

I jak w plecy nóż włożył nam Oladipo, tak dobił nas byśmy dobrze krwawili dwoma rzutami wolnymi nasz były Ostroga Cory Joseph. -3.

Czy dobrą decyzją było usadzenie Greena na ostatnią akcję na remis, w której Spurs mieli 3s do zakończenia meczu? Ciężko powiedzieć, ale zatrzymał Andersona, Gasola na parkiecie, więc wiadomo, tą jak i przez trzy ostatnie minuty meczu prowadził atak Ostróg 40-letni Manu Ginobili a zagrywał do wbijającego się między stronami Patty'ego Millsa. Próba Millsa okazała się jednak... air ballem. Mecz się zakończył.

To był mocny mecz w koncówce ale  Spurs powinni do niej nie dopuścić, więcej zachować pokory do rywala, gdy tak ciężko wywalczyli prowadzenie. Po trzech kwartach było 64-66 dla gospodarzy i serią 9-0 Spurs zaczęli ostatnią kwartę wykorzystując kontynuację niemocy Pacers w ataku, w której San Antonio zatrzymali ich na ledwie 15 puntkach. 

To też nie miał być mocny mecz. Jako drugi z rzędu, z drużynami szybko grającymi, obniżającymi skład, mocno stawiającymi na rzuty dystansowe Spurs nie mogli narzucić swojego rytmu gry. Z Magic dostaliśmy okropnie, taki sam był początek meczu z Pacers. Zaczyna brakować ludzi do gry, gwiazd, bo Rudy Gay zmęczył się graniem w czwartej kwarcie. Kawhi wróć..

Jeszcze jedno - jak źle to wyglada, że przegrywamy mecz, w którym dwójka wysokich Aldridge i Gasol zagrali bardzo przyzwoicie. Ten pierwszy nieustannie od początku sezonu, choć i tak przekroczył ustawianą dla niego przez bookies linie (była 24, miał 26), ten drugi był dość skuteczny, odblokowując się dopiero w drugiej kwarcie, zdobywając w niej prawie połowe swoich punktów (7 z 15stu). Pacers nie grali ze Spurs prawdziwym centrem w piątce (Thad Young i Sabonis z trade'u z Oklahomy to silni skrzydłowi, tylko Al Jefferson jeszcze żyje i z ławki próbuje nie przeszkadzać) więc Aldridge po prostu brał co jego i dominował.

Wielka szkoda tego meczu, brawo Victor Oladipo za tego game-winnera.

Raz jeszcze, to był piekielnie trudny rzut.