Relacje

Z wizytą w LA

4 kwiecień 2018r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Z wizytą w LA

OKC przegrało z Warriors, Blazers z Mavs, a Spurs ..... przegrywają z Clippers 110:113 i tym samym słodki sen o 50 zwycięstwach w sezonie po raz enty z rzędu okazał się tylko snem.

Ten mecz nie powinien zakończyć się porażką Spurs. Ostrogi prowadziły z Clippers przez 47 minut tego cholernego spotkania, ba, nawet wygrywały 19. oczkami, by ostatecznie polec. Lou Williams i Tobias Harris pokazali wspaniałą grę pogrążając Spurs – pierwszy rzucił 15 punktów w samej czwartej kwarcie, drugi zaś 31 w całym meczu, obaj trafiali bardzo ważne kosze przyprawiając mnie o mdłości. Tak na marginesie, Sweet Lou rzucił po raz 37. w tym sezonie powyżej 20 punktów w meczu – czy nie chcielibyście takiego zawodnika u siebie w drużynie?
W składzie Spurs po raz kolejny dobrze zagrał LMA, który rzucił 35 punktów, lecz zaliczył niezły „choke” w drugiej połowie i już sam nie wiedziałem, czy jeszcze coś w tym spotkaniu rzuci. Brawa należą się także Patty Millsowi i Rudy’emu Gay’owi – trafiali w ważnych momentach, dając nadzieję (jak się okazało złudne) na wygraną Spurs.
Prawda jest taka, że Clippers potrzebowali tej wygranej jak ryba wody – Doc Rivers powiedział po meczu, że to chyba najważniejsza wygrana w tym sezonie – jeśli Clippers by przegrali, to praktycznie kończą sezon. 
Z drugiej jednak strony, Spurs też mieli to spotkanie wygrać, by mieć odrobinę oddechu nad OKC czy Jazz i Pels – widać kto był bardziej głodny.
Na szczęście – następny mecz gramy przeciwko relatywnie słabszej drużynie z Miasta Aniołów – Lakers. Może wtedy nam się poszczęści.