Artykuły

Zapowiedź sezonu Spurs

17 październik 2017r. dodane przez Dariusz Kiedrzyński

Zapowiedź sezonu Spurs

Przed Wami krótka zapowiedź nowego sezonu w wykonaniu Spurs, która miała ukazać się parę dni temu w większym opracowaniu mającym być tzw. skarbem kibica. Niestety z przyczyn od nas niezależnych to nie wypaliło. W każdym razie zapraszam do lektury i do komentowania.

Od czego rozpoczyna się praktycznie każda rozmowa pomiędzy fanami Spurs? Od gdybania. „Ach, ta skręcona kostka Kawi’ego Leonarda w pierwszym meczu finałów konferencji z Warriors… Gdyby nie ona, to Spurs cieszyliby się z kolejnego mistrzostwa NBA. A tak, pozostał smutek i rozczarowanie. Zaza Pachulia zrobił to specjalnie, bez cienia wątpliwości”.

Spurs w klasyczny dla siebie sposób przeszli przez okres wakacji. Nie pozyskali żadnego znaczącego wolnego agenta w jakże ciekawym, jak się okazało, okienku transferowym, podczas gdy inne silne drużyny z Zachodu uzbroiły się po zęby. Obeszliśmy się smaczkiem po Chrisie Paulu czy Kyrie Irvingu, Paul George wybrał inną destynację, plotki o Porzingisie w Spurs też włożyliśmy między bajki, zaś Miloś Teodosić nie pozwolił umrzeć Lob City. Szkoda. Ba, Spurs stracili, moim zdaniem, jednego z najlepszych swoich graczy – Jonathona Simmonsa, który przeszedł do Orlando Magic za 20 mln bucksów (winszuję). Zawodnika stanowiącego o sile i charakterze Ostróg, dającego ogień z ławki i niezapomniane highlighty z każdego praktycznie meczu (ten blok na Curry’m, palce lizać). Pozwolili odejść też dobremu obrońcy – Dewayne’owi Dedmonowi oraz Davidowi Lee. Spurs zatrzymali u siebie Patty Millsa oraz Pau Gasola, dodali do składu nieobliczalnego Rudy’ego Gaya, który wraca do gry po zerwaniu ścięgna Achillesa, wysokiego francuza Joffrey’a Lauvergne oraz Brandona Paula, Londona Perrantesa i Matta Costello (wait, what? who?), zaś Manu Ginobili nie zakończył kariery.

Spurs są gotowi na nowy sezon, jak na każdy spośród ostatnich dwudziestu. Jednak ten sezon może być trudniejszy od poprzednich. Jest wiele pytań, a mało odpowiedzi. Kiedy wróci i w jakiej będzie formie Tony Parker? Czy Dejounte Murray jest gotów na rolę pierwszego rozgrywającego? Czy LaMarcus Aldridge w końcu dorośnie do roli jaką przygotował mu Pop? Czy Danny Green zacznie trafiać trójki? Czy Kawhi Leonard uniesie to wszystko? Co siedzi w głowie Gregga Popovicha? Czy możemy pokonać Warriors (Rockets, Thunder, Clippers)?

Drodzy Państwo, przed Wami San Antonio Spurs!

Mocne strony

Jest kilka rzeczy pewnych na tym świecie. Jest dzień i jest noc, jest życie i jest śmierć, są też Spurs w playoffach po sezonie z minimum 50 zwycięstwami na swym koncie. Ostrogi to najlepsza organizacja w lidze i myślę, że jedna z najlepszych w profesjonalnym świecie sportu. Oczywiście, jest to wyświechtany frazes używany zawsze, gdy jest mowa o drużynie z Alamo City. Jednak to Spurs przez lata, pomimo zmieniających się uwarunkowań, przychodzących i odchodzących gwiazd, ba, pomimo dynamicznego rozwoju naszej ukochanej dyscypliny, są przykładem solidności, stabilności oraz tzw. „kultury wygrywania”. Dla jednych jest to zwyczajnie nudne, dla drugich zaś stanowi największą wartość, bez której świat zwyczajnie uległby zagładzie.

Wracając na ziemię, Spurs w tym sezonie nie powinni mieć problemów ze zdobywaniem punktów. Mają relatywnie dobry frontcourt: Kawhi Leonard, LaMarcus Aldridge oraz Pau Gasol. Relatywnie dobry, ponieważ LaMarcus nie potrafi znaleźć się w roli bycia „drugim” w składzie Gregga Popovicha, zaś Pau Gasol jest już starszym panem (o tym później) i nie widzę jego większej roli w starciu z naszym największym rywalem – Golden State Warriors.

Spurs nie powinni mieć też problemów z rozciąganiem obrony przeciwników – gros zawodników Srebrno-Czarnych potrafi rzucać za trzy (m.in. nasz europejski rudzielec Davis Bertans), zaś wysocy mają w swoim magazynku wystarczająco dobry rzut z półdystansu (np. LaMarcus czy Pau Gasol).

Ostrogi mają bardzo solidną ławkę, do czego już zdążyliśmy przywyknąć. Pop będzie miał wielką frajdę w zabawie rotacją składu Spurs tym samym przyprawiając o ból głowy sztaby trenerskie przeciwników. Oczywiście, przeglądając listę rezerwowych Spurs nie znajdziemy na niej gwiazd, lecz to nie stanowi żadnego problemu. Coach Pop potrafi z niechcianych nigdzie indziej zawodników uczynić bardzo solidnych role playerów (zostawiając na boku przypadek Jonathona Simmonsa, który wg mnie ma potencjał na bycie gwiazdą, a jego historia jest niesamowita).

Słabe strony

Rotacja na pozycji rozgrywającego, wiek i obrona podkoszowa – to, moim zdaniem, są największe bolączki Spurs AD 2017. Brak Tony’ego Parkera, generała Ostróg, który uległ poważnemu urazowi nogi w ubiegłorocznych playoffach, będzie niestety rzutował na grę zespołu z Alamo City w tym roku. Oczywiście, Tony Parker miał swoje ograniczenia – wiek, coraz mniejsza dynamika i atletyzm oraz mierzalna szkiełkiem i okiem stabilność formy. Niemniej, to TP9 zna system gry Spurs na pamięć oraz odpowiada w dużej mierze za skuteczność gry wysokich m.in. LaMarcusa Aldridge’a (np. pick and rolle) i za kreowanie doskonałych pozycji rzutowych swoim kolegom (patrz np. Danny Green na łuku). Tony Parker szybko się rehabilituje i jego powrót jest przewidziany na koniec listopada (choć to chyba mało realne). W związku z tym, Pop został praktycznie sam z Patty Millsem oraz Dejounte Murray’em. Pytanie jest takie czy Pop zostawi Patty Millsa w jego ulubionej roli tzn. zmiennika i da szansę D-Murray’owi? Czy może Mills będzie grał pierwsze skrzypce w Spurs do momentu powrotu Parkera, a Murray będzie jego wsparciem z ławki. Tego nie wie nikt. Wydaję mi się, że Pop będzie mieszał w ustawieniach i próbował raz tej, raz drugiej opcji, a kiedy indziej spróbuje Manu Ginobilim czy Kyle Andersonem, albo którymś z nowych nabytków (np. Brandonem Paulem).

Jeżeli chodzi o wiek, to trzech spośród dajmy na to pięciu, sześciu najlepszych zawodników Spurs, przekroczyło granicę 35 lat (Manu 40, Pau 37, Tony 35). LMA też jest już po 30-tce. Myślę, że jest to jedna z nielicznych takich sytuacji w ciągle odmładzającej się lidze. Sezon jest długi, Pop musi limitować grę swoich weteranów, by „zachować” ich w „świeżości” na playoffy – jakkolwiek dwuznacznie to brzmi. Nie zawsze to wychodzi – są urazy, kontuzje, sytuacje DNP – coach decision. Ciekawe, kiedy nastąpi tego kres. 

Oglądając w zeszłym sezonie mecze Spurs nieraz łapałem się za głowę i nie wierzyłem, że ze starej dobrej obrony podkoszowej zostały zgliszcza. Stary, dobry Tim Duncan nawet w swoim ostatnim roku gry dawał więcej niż obecni wysocy Spurs razem wzięci. Bywały sytuacje, że przeciwnicy wchodzili pod kosz jak po sznurku, bez żadnego problemu, były kłopoty ze zbiórkami, z zastawianiem. W dodatku, w okresie ogórkowym straciliśmy, moim zdaniem, naszego najlepszego obrońcę podkoszowego – Dewayne’a Dedmona, który przeszedł do Atlanty Hawks na wieczne zapomnienie. Najciekawsze jest to, że nawet z taką dziurą w obronie, Spurs potrafili wygrać plus 60 spotkań w sezonie i dostać się do finałów konferencji.

Gwiazda

Kawhi Leonard. Jeden z najlepszych graczy w lidze i pewny kandydat do tytułu MVP sezonu 2017/18. Cudowny gracz, robiący milowe postępy w ataku (jego rzut z półdystansu i dystansu jest tego przykładem), kapitalny obrońca, który niczym Freddy Krueger śni się nocami LeBronowi Jamesowi czy Kevinowi Durantowi. Gdzieś przeczytałem, że Kawhi przejął część genów od Tima Duncana. Podpisuje się pod tym stwierdzeniem. Leo jest tak samo jak Mr Big Fun skromnym, zamkniętym w sobie człowiekiem, nie przejawiającym emocji na boisku zawodnikiem, nastawionym wyłącznie na sukces swojej drużyny a nie robieniu kariery jako gwiazda. Spurs polegają na nim, on jest dla nich wszystkim, co mają najlepsze. Przypomnijcie sobie, co się stało ze Spurs po tym, gdy Kawhi skręcił kostkę w pierwszym meczu finałów konferencji przeciwko Warriors. Pytanie jest jedno, czy możemy liczyć na dalszy rozwój Kawhi Leonarda? Czy uniesie on całą drużynę na swych barkach i jakimś cudem da kolejne mistrzostwo drużynie z Alamo City?

Prognoza/przewidywania

Wielu ekspertów zajmujących się NBA plasuje Spurs w czwórce najlepszych drużyn Zachodu. Przy sprzyjających wiatrach (m.in. brak kontuzji czołowych graczy) jest to jak najbardziej wykonalne. Wyobrażam sobie, że Warriors i Rockets będą w tym roku bić się o pierwsze miejsce na Zachodzie, jednak Spurs, Clipps i Thunder nie pozostaną daleko w tyle. Sezon z minimum 50 zwycięstwami na koncie Ostróg, to raczej pewnik (sądząc po wynikach z ostatnich dwudziestu lat). Dla Spurs najważniejsze jest jednak uzyskanie przewagi swojego parkietu przynajmniej w pierwszej rundzie playoffs. Marzenie, to oczywiście odegranie się Warriors i zdobycie mistrzostwa w finale przeciwko LeBronowi Jamesowi. Cel – do osiągnięcia – finał konferencji z Warriors. Cel – minimum – druga runda playoffs i porażka po siedmiu fascynujących meczach z Clippers. 

Posłowie.

Powyższy tekst został napisany na początku października, więc nie uwzględnia kilku faktów - m.in. kontuzji Kawhi Leonarda (który opuści pierwszy mecz sezonu, a może kilka nastepnych), skreślenia z listy graczy Perrantesa czy przedłużenia kontraktu z LMA (który chyba zaczął być zadowolony z pobytu w SA i z gry w Spurs).